Mój dom

Nie pluj jadem na religię, nie obrażaj cudzych bogów
Nie pluj jadem na denatów niech już mają święty spokój
Nie pluj jadem na partnerów na których nie zasłużyłeś
Nie pluj jadem w pracodawcę dzięki niemu jeszcze żyjesz

Nie pluj jadem na rodzinę chroń jak możesz swoje gniazdo
Nie pluj jadem na mundury co przesiąkły krwią za wolność
Nie pluj jadem w nieobecnych którzy bronić się nie mogą
Nie pluj na tych którzy w życiu idą swoją własną drogą
Choćby nawet pod prąd

Mój dom, mój stół,
Więc proszę zważ trochę na dobór słów
Zaraz ciszę przerwę, słowa będą ciężkie,
Gdy tylko przegniesz zgaszą cię jak świeczkę

Nim tą noc spokojną, przepełnimy wojną
Nasze stosunki bardzo trwale się zaognią
Bądź człowiekiem, nie rób z siebie dziada
Zmyj toksyny wódką i skończ głupio gadać

Nie pluj jadem na idiotów którzy nie są warci słowa
Nie pluj jadem na kierowców którzy śpieszą się do Boga
Nie pluj jadem w polityków oddajmy ich na skup złomu
Nie pluj jadem przy tym stole nie pluj jadem w moim domu

Nie pluj na tych co punktują często twoją hipokryzję
Nie pluj na tych którzy krzyczą gdy ze strachu wolisz milczeć
Nie pluj na wątpiących w prawdy na które nie ma dowodu
Ani w tych dla których pieniądz to nie jest istotny powód
By żyć

Mój dom, mój stół,
Więc proszę zważ trochę na dobór słów
Zaraz ciszę przerwę, słowa będą ciężkie,
Gdy tylko przegniesz zgaszą cię jak świeczkę

Nim tą noc spokojną, przepełnimy wojną
Nasze stosunki bardzo trwale się zaognią
Bądź człowiekiem, nie rób z siebie dziada
Zmyj toksyny wódką i skończ głupio gadać