Per deadline ad astra

Uniformy budują wizerunek
Stymulanty aplikują sztuczną siłę do życia
I znów psycholog wystawia rachunek
I znów wygrywasz kolejny nadgodzin festiwal.

Rodzina to jest wróg numer jeden
Musisz się poczuć obywatelem świata
Firma doceni że mobilna jesteś
Nie wiesz gdzie będziesz mieszkać za dwa lata

Dostęp do informacji nieujawnionych
Do insiderskich wrażliwych i giełdowych
Strzeżesz światowych wrażliwych danych
Za średnią krajową pod karą ścięcia głowy

Życie jest pracą, a praca jest życiem
A poza pracą życia już od dawna nie ma
Naszpikowane korpo językiem
Rozmowy wybiły ostatnich ludzi do zera

Bogowie optymalizacji procesów
Sprawią że poczujesz heroiniczny głód
Sukcesu któremu na drugie imię szmal
Był sobie człowiek, za chwilę będzie wrak

Per deadline ad Astra
Per deadline ad Astra
Per deadline ad Astra
Per deadline ad Astra
Spośród ochrzczonych w kulcie kariery
zdziesiątkowanych depresją rozbitą na równe raty
Gnijących w bagnach brudnych gierek
złapiesz w końcu swojego złotego Boga za fraki

I tak mu zagrasz jak chór aniołów
Upadłych doszczętnie w materializm totalny
Zdobędziesz wszystko co tylko zechcesz zdobyć
W obławie na resztki wartości moralnych

Wolności okruchy poza korporacją
Jak chwila trzeźwości w alkoholickiej rodzinie
Tu jakość życia poza pracą
Mierzysz w kolejnych odcinkach na Netfliksie

Pływaj dalej w firmowym bajorku
Poprzez dedlajny może do gwiazd się wzniesiesz
Życie jest przecież kwestią wyboru
Lecz proszę szczegóły zachowaj dla siebie

Bogowie optymalizacji procesów
Sprawią że poczujesz heroiniczny głód
Sukcesu któremu na drugie imię szmal
Był sobie człowiek, za chwilę będzie wrak

Per deadline ad Astra
Per deadline ad Astra
Per deadline ad Astra
Per deadline ad Astra